środa, 4 września 2019

To, co osobiste łączy się z tym, co obsesyjne

Dla wszystkich powinno być jasne, że sztuka Doorsów jest wynikiem buntu i niepokory, że jest sztuką przedzierania się przez własną niepokorę i bunt przy pomocy osobistych środków: przez gromadzenie obsesyjnych, kompulsywnych symboli z dziedzin takich jak malarstwo, poezja czy dramat; jest wreszcie sztuką, w której to, co osobiste łączy się z tym, co obsesyjne, tworząc świątynię, u której stóp stoi prawdziwy artysta.

środa, 3 lipca 2019

† 48 rocznica śmierci Jima Morrisona †


Na jego konsekwentnie wypracowany koniec miała wpływ wybitna wrażliwość i delikatność duszy, z którą przegrał. Duszy, która chciała więcej, czuła mocniej i pragnęła silniej.

Utalentowany i zagubiony w swoich uczuciach i mrocznych odsłonach …upadł za szybko, żeby już nie wstać do kolejnej walki…

Dlaczego uzależnił się od narkotyków czy alkoholu? Czy jest to świadome działanie? Czy doprowadzenie do stanu, kiedy nałóg zawłada życiem – odbiera odpowiedzialność? Zwalnia z wyrzutów za ciągłą, wewnętrzną walkę nie do zniesienia i niekończące pytania bez odpowiedzi? Dlaczego tak wybitna osoba nie radziła sobie z własnymi słabościami i sławą, jaka wydaje się być sukcesem i celem. Mniemam niestety, że tak jak nadwrażliwość była powodem powstania przełomowych dzieł i kreacji, tak ona właśnie doprowadzała do destrukcyjnego zniszczenia. To talent i silniejsze odczuwanie świata w zastraszającym tempie, bez kontroli i samozachowawczych odruchów obrony, odnajdywało finał w śmierci. Odejściu, które może dla wielu stawało się wybawieniem i drogą do spokoju.

Był autorem wybitnych tekstów, niesamowitych przełomowych muzycznych objawień, przenoszących muzykę w nieznane dotąd przestrzenie. Mimo twórczych kreacji popadł w otępienie, nie radził sobie w związkach, z sobą i tkwił w stanach izolacji i zatracenia.

Jim okrzyknięty Królem Jaszczurów był moim młodzieńczym, zbuntowanym idolem. W szczenięcej fascynacji, kiedy byłam jeszcze grubo przed 20-tka uważałam za niebywale artystyczne i genialnie twórcze odejście w wieku lat 27. Idiotycznie sadziłam, że życie po 30 może być tylko nudne i bez sensu, a po 40 katastroficznie smutnie i pozbawione szaleństwa oraz radości… eh..

Zakochana w zaczarowanej postaci Wizjonera podziwiałam jego balansowanie na krawędzi, przeplatane z poezją, jaką czytam do tej pory. Bezczelnie inteligentny, charyzmatyczny, niebywale oczytany i niezmiennie drążący kolejne niewiadome, stał się moim absolutnym uosobieniem Artysty Idealnego. Prowokatora. Tak. To był prawdziwy Wielki Prowokator, wyzywający na pojedynek cały świat. Niezwykle wrażliwy rysował mi się w głowie, jako postać delikatna, ale bezpośrednia, z którą dyskutuje się do rana i broni przekonań przy kolejnej porcji używek. Jedno, co jest pewne, to, że był oddany swoim przekonaniom i wierny wszystkiemu, co go zaintrygowało i pochłonęło. Zarówno pozytywnym twórczym sprawom jak i totalnej destrukcji i zniszczeniu. Stworzył arcydzieła muzyczne i zdecydowanie przekraczał granice bezustannie. Słuchając ,,The End’’ czy „Riders on the storm’” mam w sobie ogromne emocje i wielki szacunek dla Twórcy, który pokazał wiele twarzy człowieka wybitnego. Wyjątkowego, ale nie pozbawionego słabości i pierwiastka samodestrukcji. Tomik „Wilderness ” jest moim ulubionym, a tekst ,,Władza ‘’ wiele mówi o Nieziemskim Królu :

Potrafię zatrzymać bieg
ziemi. Sprawiłem, że
odjechały niebieskie samochody.
Mogę się zmniejszyć lub stać się niewidzialnym
Mogę stać się olbrzymem i dosięgnąć
najdalszych rzeczy. Mogę zmienić
bieg natury.
Mogę przenieść się dokądkolwiek w
czasie i przestrzeni.
Potrafię przywołać umarłych.
Mogę dostrzec wydarzenia w innych światach,
w najgłębszym wnętrzu mego umysłu
i umysłu innych.
Mogę
Jestem

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Wszechświat klęka na bagnie

 
Posępne lwy wyciągnięte na rozmokłej plaży.
Wszechświat klęka na bagnie
ciekawy, by ujrzeć w czystej postaci swe
pozy upadku
w lustrze ludzkiej świadomości.

 

Jim Morrison 

piątek, 29 marca 2019

Morderca zbudził się przed świtem


Plutarch spróbował kiedyś opisać proces śmierci, porównując go do procesu inicjacji: 

„Wędrówka po manowcach, po budzących przerażanie ścieżkach, które toną w ciemnościach i które wiodą donikąd. Potem, krótko przed końcem wszystkich tych okropności, panika i zdumienie”. 

Słychać magiczne dźwięki, święte słowa, tańce i wówczas

„wtajemniczony, wolny od wszelkich więzów łączących go ze światem spaceruje, celebrując uroczystość razem z innymi, tak jak on świętymi i czystymi, spoglądając z góry na tych, którzy jeszcze nie dostąpili tego zaszczytu…”

A to przecież tak bardzo przypomina The Doors, będących u szczytu swych magicznych mocy: stare jak świat dosiadanie węża czy smoka, archetyp, dziwny, a tak niepokojąco znajomy, z łatwością przywołujący inne symbole, zmysłowy i pełen zła, potężny, zakazany. Gdy Morrison intonował „Morderca zbudził się przed świtem/ założył buty/ wybrał twarz ze starej galerii/ i ruszył korytarzem”, my także, razem z nim szliśmy tym korytarzem przerażeni, sparaliżowani, niezdolni do zatrzymania się, bo muzyka już nas otoczyła swą siecią histerii oplatając nas coraz ciaśniej i ciaśniej. Morrison obwieszczający tragedie ojcobójstwa, horror, niewypowiedzianą mękę. My to widzieliśmy, czuliśmy to, my tam byliśmy. Zahipnotyzował nas. Rzeczywistość otwarła swą przepastną paszczę i połknęła nas w całości, gdy wtaczaliśmy się w inny wymiar. A Morrison był naszym jedynym przewodnikiem: „Tu jestem, idę z wami, zredukujcie czujność, już się przebijamy…” 
 
I przebiliśmy się.

niedziela, 24 marca 2019

Cel - stworzyć muzyczną alchemię

Był to zespół. który bez większego rozgłosu postawił sobie za cel stworzenie muzycznej alchemii - a złożyła się na nią mieszanka rockowej muzyki, jakiej jeszcze nikt wcześniej nie słyszał, poezji oraz elementów teatru i dramatu. The Doors zamierzali zjednoczyć w ten sposób wykonawcę z publicznością.


I zdecydowali się właśnie na coś takiego - żadnych sztuczek, "wystrzałowych numerów", żadnej wymyślnej scenografii czy specjalnych efektów; pozostała jedynie naga, niebezpieczna rzeczywistość i niezwykła zdolność muzyki do rozbudzania drzemiących w człowieku ponadczasowych mocy. 

niedziela, 24 lutego 2019

Ciekawi mnie wszystko, co dotyczy buntu, chaosu, nieporządku

W zasadzie można uznać za przypadek to, że idealnie nadaję się do tego, co robię. Czuję się jak cięciwa, którą ktoś napinał przez dwadzieścia dwa lata i nagle puścił... Zawsze interesowałem się ideami mówiącymi o rewolcie wobec autorytetów. Gdy zawierasz pokój z autorytetem, sam stajesz się autorytetem. Podobają mi się idee mówiące o odrzuceniu ustalonego porządku. Ciekawi mnie wszystko, co dotyczy buntu, chaosu, nieporządku, szczególnie działania, które pozornie nie mają żadnego sensu. Wydaje mi się, że to droga wiodąca ku wolności - zewnętrzny bunt jest sposobem na uzyskanie wewnętrznej wolności. Zamiast zaczynać od tego, co mam w środku, zaczynam od tego, co jest na zewnątrz - sięgam do psychiki poprzez fizyczność. Ale głównie chodzi o to, że jesteśmy Drzwiami. Jesteśmy z Zachodu. Świat, który proponujemy powinien być nowym Dzikim Zachodem, zmysłowym, złym, osobliwym i pociągającym światem. 

Jim Morrison

środa, 23 stycznia 2019

Przejmujące wizje wydobyte z głębin mrocznego przerażenia

Ich muzyka oparta na brzmieniu keyboardów, a nie gitary była tak bardzo odmienna. A ich teksty kryły w sobie dramaturgię. Morrison był wspaniałym twórcą słownych obrazów. Potrafił przekazać bardzo dużo przez zderzenia ciągów wyrazowych. Wiele z tych obrazów wciąż budzi we mnie lęk - to przejmujące wizje wydobyte z głębin mrocznego przerażenia...


poniedziałek, 31 grudnia 2018

Wszystkiego doorsowego w 2019 roku !!!

Niech duch lat sześćdziesiątych zawsze Wam towarzyszy,
muzyka Doorsów niech pieści Wasz umysł a
poezja Morrisona niech będzie dla Was
nieustannym źródłem inspiracji nie tylko w roku 2019 !!!


czwartek, 20 grudnia 2018

This is NOT the end.

Co też takiego było w twoich piosenkach Jim, 
co usprawiedliwiałoby twój flirt z obłędem? 
Jakie właściwie było to twoje pieprzone przesłanie?
Anarchia?

Zupełna cisza. 
Zaczęło padać.
Krople deszczu stukały o kępy mchu porastającego kamienie.
Kilka zwiędniętych kwiatów pływało w kałuży.
Kiedy odjeżdżałam z cmentarza Pere Lachaise,
bez wyrazu wpatrywałam się tylko w zaparowane okno.

Później tego samego dnia
słońce bezskutecznie próbowało przebić się przez mglisty szary poranek. 

A ona uciekła z twoimi pieniędzmi. 
Na bank poszły w jej żyłę.
Chociaż z drugiej strony
to ona właśnie - Pam -
mogła cię z tego wyciągnąć. 
Tyle że ona razem z tobą poszła w narkotyki,
przypadkowe związki
i ogólną dekadencję.

Hej, dosyć tego!
Sama nie wiem, dlaczego o tym piszę. 

To chyba dowód, jak bardzo mnie omotałeś.